NIEGRZECZNA BASIA? PRZECZYTAJ ARTYKUŁ NASZEGO PSYCHOLOGA.

Aktualizacja: kwi 25




Jakiś czas temu, a nawet całkiem niedawno zgłosili się do mnie rodzice pięcioletniej dziewczynki, nazwijmy ją Basia, która zwracała uwagę całej rodziny swoim agresywnym zachowaniem. Nie można było zrzucić tego na karb ogólnie trudnej sytuacji, którą wygenerowała nam wszystkim pandemia koronawirusa i konieczność pozostawania w domu, gdyż Basia już wcześniej ujawniała złość w relacjach z najbliższymi. Dowiedziałam się od mamy, że w przedszkolu nigdy nie zdarzyło się, żeby dziewczynka była agresywna w stosunku do rówieśników lub dorosłych. Głównym przedmiotem agresji Basi była jej o 4 lata starsza siostra Zosia, dziewczynka spokojna i zrównoważona, nie sprawiająca rodzicom żadnych problemów. Basia na co dzień była wesoła i inteligentna, pomagała mamie w pracach domowych, była empatyczna i wrażliwa na krzywdę innych. Potrafiła rozpoznawać emocje, jednak w tym jednym zakresie, kontrolowania ich, zupełnie sobie nie radziła. Główną jej cechą była niecierpliwość. Gdy prosiła siostrę o pożyczenie nożyczek i ta zwlekała ze spełnieniem tej prośby, Basia nie wytrzymywała i atakowała ją boleśnie uderzając piąstkami w głowę. Potem następował krzyk, płacz, a często na koniec Basia ujawniała zachowania autoagresywne – biła się po buzi, krzyczała, że jest głupia i zła. Podobnie zachowywała się w stosunku do mamy, rzadziej do taty. Rodzice przestraszeni potępiali to zachowanie, odsyłali Basię do kąta, rozmawiali z nią usiłując dociec, dlaczego tak się zachowuje i o co jej chodzi. Ale Basia nie wiedziała. Niestety wszystko to nie działało i dlatego trafili do mnie. Ponieważ dotychczasowe poczynania rodziców nie były skuteczne, poprosiłam ich, żeby zupełnie zmienili swoją strategię. Odtąd mieli przestać karać dziewczynkę za jej agresywne zachowanie i kontrolując własne emocje życzliwie i spokojnie pomagać jej w wyciszaniu się. To, co w tym momencie mogli powiedzieć to to, że widzą, że targają nią gwałtowne emocje i będą się starali jej pomóc w ich opanowaniu. Wszelkie pytania, dlaczego tak robi były zakazane. Basia bowiem nie miała bladego pojęcia, co się z nią wtedy dzieje i dlaczego jest agresywna. Bo przecież, gdyby wiedziała, to na pewno by o tym swoim rodzicom powiedziała. Była jednak za mała, żeby dać sobie radę z kontrolą własnych emocji. A pytanie jej o to pogłębiało jedynie jej niemoc i sprawiało, że narastało w niej poczucie winy (stąd akty autoagresji). Trzeba było więc, jak najszybciej, zwolnić Basię z poczucia winy za coś, czego de facto, z racji swojego wieku, nie rozumiała. Poprosiłam też rodziców, by usiedli i zastanowili się, co mogło u dziewczynki generować tak silne emocje. Podczas kolejnego spotkania rodzice ujawnili jeszcze kilka ważnych faktów. Otóż, przed kilkoma miesiącami zmarła ukochana babcia Basi. Rodzice, chcąc ochronić ją przed nadmiernymi emocjami, postanowili nie zabierać dziewczynki na pogrzeb. Potem nie starczyło czasu, by solidnie z dzieckiem porozmawiać. Tak więc nie dali Basi możliwości prawidłowego przeżycia dziecięcej żałoby związanej ze śmiercią babci. Rodzice ukrywali przed nią swój smutek, więc żeby ich nie martwić dziewczynka tłumiła swoje emocje współpracując z rodzicami. Dodatkowo przed dwoma miesiącami mama Basi trafiła do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka. Te wszystkie zdarzenia skutecznie wytrąciły Basię z poczucia bezpieczeństwa. Doszliśmy więc do sedna sprawy – poznaliśmy źródła napięć, które powodowały gwałtowne, niepohamowane wybuchy Basi. Teraz należało działać. Wszystko było w rękach rodziców, bo to oni budują w dziecku poczucie bezpieczeństwa. Oprócz zmiany strategii, co zaleciłam przy poprzedniej wizycie i co już zaczęło powodować zmiany w zachowaniu dziewczynki, trzeba było zadbać o jej integralność psychiczną. Basia musi otrzymywać jasne, zrozumiałe komunikaty dotyczące jej relacji z bliskimi. Musi wiedzieć, że ma prawo do przeżywania swoich autentycznych emocji - smutku, żalu, przygnębienia i złości - i rozmawiania o nich z dorosłymi, by móc uzyskać jasne komunikaty, jak sobie z nimi radzić. Narastające u dziewczynki poczucie winy z niejasnych dla niej przyczyn powodowało eskalację agresji i potęgowało negatywne zachowania. Dodatkowo przyklejenie do niej przez rodziców etykietki „niegrzecznej dziewczynki” sprawiało, że Basia łatwiej wchodziła w swoją rolę, tracąc motywację do pozytywnej zmiany. Jednak jej intuicyjne zachowanie stanowiło mechanizm obronny przed nieadekwatnymi poczynaniami rodziców. Basia bowiem podświadomie prosiła ich, by coś zmienili w sposobie komunikowania się z nią, gdyż ten dotychczasowy był mało dla niej zrozumiały. Paradoksalnie walczyła o dobrostan swojej rodziny zwracając uwagę rodziców na to, co w ich systemie rodzinnym jest nie tak. Tak więc, historia Basi prowokuje nas do myślenia, jak ważne jest wnikliwe obserwowanie naszych dzieci i wsłuchiwanie się w ich czasem trudne do zrozumienia i niejasne komunikaty, by móc prawidłowo zadbać o dobre funkcjonowanie całego systemu rodzinnego.

Dorota Krupska-Tokarska