Co to jest tolerancja i dlaczego nie oznacza zgody na wszystko?

0
145
2/5 - (1 vote)

Nawigacja:

Istota tolerancji – co naprawdę oznacza to pojęcie?

Definicja tolerancji w prostych słowach

Tolerancja to świadoma, spokojna akceptacja istnienia różnic między ludźmi – w poglądach, wierze, stylu życia, wyglądzie czy obyczajach – bez próby ich siłowego zwalczania. Nie chodzi o to, by wszystko lubić, na wszystko się zgadzać albo wszystko pochwalać. Chodzi o uznanie, że inne wybory i przekonania mogą istnieć obok naszych, o ile nie naruszają godności i wolności innych osób.

Tolerancja jest więc przede wszystkim postawą, a nie uczuciem. Można nie lubić jakiegoś zachowania, można się z nim nie zgadzać, ale wciąż zachowywać się wobec osoby spokojnie, bez agresji, bez poniżania i bez odbierania jej praw. To granica, która odróżnia tolerancję od bierności oraz od przyzwolenia na krzywdę.

W praktyce tolerancja oznacza: „Nie podoba mi się to, nie zgadzam się z tym, ale dopóki nie krzywdzisz innych i przestrzegasz prawa, masz prawo tak żyć, myśleć i wybierać”. Ta postawa ma ogromne znaczenie w nowoczesnym, zróżnicowanym społeczeństwie, gdzie spotykają się ludzie z różnych środowisk, kultur i tradycji.

Tolerancja w ujęciu społecznym i prawnym

W wymiarze społecznym tolerancja to warunek pokojowego współistnienia. Bez niej codzienne życie zamienia się w nieustanny konflikt: o język, religię, poglądy polityczne, obyczaje, o sposób wychowywania dzieci, a nawet o strój lub muzykę słuchaną w autobusie. Tolerancja ogranicza pokusę „uszczęśliwiania innych na siłę” i narzucania im własnych norm w każdej sferze życia.

W wymiarze prawnym tolerancja wiąże się z poszanowaniem praw człowieka. Konstytucje państw demokratycznych, w tym Konstytucja RP, gwarantują m.in. wolność sumienia i wyznania, wolność słowa, prawo do prywatności, równość wobec prawa. Państwo nie może zmuszać do przyjmowania konkretnych przekonań, a obywatele nie mają prawa prześladować innych za to, że wierzą (lub nie wierzą) inaczej, kochają inaczej albo prowadzą inny styl życia – o ile poruszają się w granicach prawa.

Tolerancja nie jest więc łaską udzielaną przez „większość” mniejszościom, ale konsekwencją zasady równej godności każdej osoby. Każdy – także reprezentant większości – korzysta z jej ochrony. Dziś chronieni mogą być np. wierzący w środowisku zdominowanym przez niewierzących, jutro odwrotnie. Zasada pozostaje ta sama: nikt nie może być szykanowany wyłącznie z powodu swoich poglądów czy tożsamości.

Dlaczego tolerancja często bywa mylona z obojętnością?

Tolerancję często myli się z postawą „wszystko jedno” albo z całkowitą rezygnacją z własnych poglądów. To nieporozumienie. Obojętność mówi: „Nie interesuje mnie, co robisz i kim jesteś”. Tolerancja mówi: „Widzę, że jesteś inny, mam swoje zdanie, ale traktuję cię z szacunkiem i nie próbuję cię niszczyć ani upokarzać”.

Innym źródłem pomyłek jest przekonanie, że skoro ktoś jest tolerancyjny, to nie może niczego krytykować. To fałsz. Tolerancja dopuszcza krytykę poglądów i zachowań – pod dwoma warunkami:

  • krytyka dotyczy zachowań i idei, a nie czyjejś godności jako osoby,
  • krytyka nie przeradza się w przemoc, nienawiść, groźby czy dyskryminację.

Człowiek tolerancyjny może mocno spierać się z kimś w ważnej sprawie, ale nie dehumanizuje go, nie odbiera mu prawa do istnienia w przestrzeni publicznej i nie próbuje „wymazać” go z życia społecznego. To właśnie ten balans decyduje, czy mówimy o tolerancji, czy o agresji.

Granice tolerancji – dlaczego nie oznacza zgody na wszystko?

Tolerancja a przyzwolenie na krzywdę

Kluczowa różnica: tolerancja nie obejmuje działań, które krzywdzą innych. Szacunek dla różnorodności nie może oznaczać akceptacji przemocy, poniżania, wykorzystywania, łamania prawa czy jawnej dyskryminacji. W przeciwnym razie tolerancja przestaje bronić wolności, a zaczyna ją niszczyć.

Przykład: ktoś twierdzi, że w ramach swojej „kultury” może bić żonę, bo „tak się u nich przyjęło”. Odpowiedź brzmi: nie. Kultura, tradycja czy religia nie usprawiedliwiają przemocy. Tolerancja oznacza szacunek dla różnic w granicach godności człowieka i prawa. Jeśli jakieś „zwyczaje” te granice łamią, społeczeństwo ma prawo i obowiązek im się sprzeciwić.

Podobnie: nie ma obowiązku „tolerowania” mowy nienawiści, znęcania się w sieci, zastraszania, stalkingu, mobbingu, przemocy domowej. W takich przypadkach mówienie „bądź tolerancyjny, odpuść” jest nadużyciem i próbą uciszenia ofiar. Sprzeciw wobec krzywdy nie jest brakiem tolerancji, ale jej naturalnym dopełnieniem.

Paradoks tolerancji – dlaczego nie można tolerować wszystkiego?

Filozof Karl Popper opisał tzw. paradoks tolerancji: jeśli społeczeństwo będzie bezgranicznie tolerancyjne, także wobec skrajnej nietolerancji, to w końcu nietolerancyjni zniszczą wolność. Innymi słowy – jeśli tolerujemy działania, których celem jest odebranie praw innym, niszczymy fundament, na którym opiera się sama tolerancja.

W praktyce oznacza to, że społeczeństwo demokratyczne:

  • chroni wolność słowa, ale może zakazywać nawoływania do przemocy czy ludobójstwa,
  • dopuszcza bardzo różne przekonania, ale nie musi akceptować organizacji, których celem jest obalenie demokracji i wprowadzenie systemu opartego na terrorze,
  • szanuje różnorodność religijną, ale nie akceptuje sekt wykorzystujących przemoc, szantaż czy ubezwłasnowolnienie członków.

To nie jest cenzura dla wygody władzy, lecz obrona ram, które umożliwiają pokojowe współistnienie. Kto chce te ramy zniszczyć, nie może zasłaniać się hasłem tolerancji.

Rozróżnienie: osoba, przekonanie, zachowanie

W praktycznym myśleniu o tolerancji pomaga proste rozróżnienie:

  • osoba – ma niezbywalną godność i prawa,
  • przekonanie – może być mniej lub bardziej zgodne z faktami, logiką, moralnością,
  • zachowanie – może być legalne lub nie, etyczne lub szkodliwe.

Tolerancja koncentruje się na szacunku dla osoby. Oznacza uznanie jej prawa do odmienności, do poszukiwania własnej drogi, do popełniania błędów – tak samo jak każdy. Jednocześnie daje przestrzeń do oceny przekonań i zachowań. Można zdecydowanie nie zgadzać się z czyimiś ideami, można sprzeciwiać się konkretnym czynom, nie odbierając nikomu człowieczeństwa.

Przykład: ktoś głosi, że „jedna rasa jest lepsza od innych”. Osoba – jako człowiek – ma prawo do wolności słowa, ale jej przekonanie jest rasistowskie i szkodliwe. Społeczeństwo ma prawo poddać je ostrej krytyce, sprzeciwić się, a jeśli nawołuje ono do przemocy – również prawnie ograniczyć. Obrona przed rasizmem nie oznacza, że człowiek ten traci wszystkie prawa, ale że jego zachowania i publiczne działania podlegają ocenie i mogą mieć konsekwencje.

Rodzaje tolerancji – różne wymiary jednej postawy

Tolerancja światopoglądowa i religijna

W pluralistycznym społeczeństwie szczególne znaczenie ma tolerancja światopoglądowa. Ludzie różnią się w kwestiach: istnienia Boga, sensu życia, moralności, aborcji, eutanazji, związków partnerskich, roli państwa czy sposobów wychowywania dzieci. Te spory bywają gorące, bo dotykają wartości uznawanych za życiowo najważniejsze.

Przeczytaj także:  Jak działa prawo pracy i jakie mamy prawa jako pracownicy?

Tolerancja światopoglądowa nie wymaga rezygnacji z własnych przekonań ani udawania, że „wszyscy mają rację”. Raczej zakłada:

  • uznanie, że inni mają prawo myśleć i wierzyć inaczej,
  • sprzeciw wobec przymusu nawracania i ideologicznej przemocy,
  • gotowość do rozmowy, argumentowania, ale bez upokarzania,
  • godzenie się z tym, że w wielu sprawach nie osiągniemy pełnej zgody.

Podobnie wygląda tolerancja religijna. Obejmuje:

  • prawo do posiadania lub nieposiadania religii,
  • swobodę praktyk religijnych w granicach prawa,
  • brak uprzywilejowania lub prześladowania za wiarę czy niewiarę.

Osoba wierząca i ateista mogą ostro się spierać, ale wciąż okazywać sobie szacunek i uznawać wzajemne prawo do życia według własnego sumienia. Tolerancja nie oznacza, że wszystko jest „relatywne” i bez znaczenia, ale że nie sięga się po przemoc, by narzucić jedną wizję świata wszystkim.

Tolerancja obyczajowa i kulturowa

Kolejny wymiar to tolerancja obyczajowa, dotycząca stylu życia, ubrania, muzyki, zwyczajów świątecznych, sposobu spędzania wolnego czasu, formy związków czy podziału ról w rodzinie. Tutaj różnice bywają szczególnie widoczne na co dzień: na ulicy, w pracy, w szkole.

Przykłady sytuacji wymagających tolerancji obyczajowej:

  • młodzież ubierająca się w sposób, który starszemu pokoleniu wydaje się dziwny lub zbyt odważny,
  • osoba wyznająca inną religię, która nosi tradycyjne elementy stroju (np. chusta na głowie),
  • para żyjąca bez ślubu, wbrew tradycji rodziny.

Tolerancja oznacza tutaj uznanie, że nie wszyscy muszą żyć według jednego szablonu. Można mieć własne upodobania i wartości, ale nie przekładać ich automatycznie na żądanie, by wszyscy inni podporządkowali się tym samym normom, jeśli ich wybory nie naruszają praw innych ludzi.

Z tolerancją obyczajową łączy się tolerancja kulturowa. W coraz bardziej zróżnicowanych społeczeństwach spotykają się Polacy, Ukraińcy, Wietnamczycy, Białorusini, Gruzini, ludzie z Bliskiego Wschodu i wielu innych regionów. Mają inne potrawy, święta, gesty grzecznościowe, poczucie humoru. Tolerancja kulturowa polega na:

  • braku pogardy wobec „innych” kultur,
  • otwartości na uczenie się, skąd biorą się inne zwyczaje,
  • szukaniu sposobów współpracy zamiast izolacji.

Tolerancja w szkole, pracy i w rodzinie

Tolerancja nie jest pojęciem abstrakcyjnym – rozgrywa się w konkretnych miejscach: rodzinie, szkole, pracy, w sąsiedztwie. Każde z nich stawia inne wyzwania.

W rodzinie tolerancja oznacza m.in. uznanie, że:

  • dzieci mogą mieć inne zainteresowania niż rodzice,
  • rodzeństwo różni się charakterem i tempem rozwoju,
  • dorośli członkowie rodziny mają prawo do wyboru własnej drogi życiowej.

Brak tolerancji w rodzinie często przejawia się w zdaniach typu: „U nas się zawsze robiło tak i tak, więc ty też musisz”. Taka postawa prowadzi do konfliktów, a czasem do trwałego zerwania więzi.

W szkole tolerancja to przeciwieństwo wyśmiewania i wykluczania. Dotyczy nie tylko różnic pochodzenia czy religii, lecz także:

  • innych zainteresowań (np. „kujony” vs „sportowcy”),
  • wyglądu (waga, wzrost, ubiór),
  • zdolności (osoby z trudnościami w nauce vs olimpijczycy).

W pracy tolerancja oznacza m.in. brak dyskryminacji ze względu na płeć, wiek, orientację, niepełnosprawność, wyznanie czy pochodzenie etniczne. Pracodawca i współpracownicy nie muszą lubić wszystkich w jednakowym stopniu, ale nie mogą odmawiać komuś awansu czy zatrudnienia tylko z powodu etykiety, którą mu przypisali.

Tolerancja a akceptacja i obojętność – subtelne, ale ważne różnice

Porównanie pojęć: tolerancja, akceptacja, aprobata, obojętność

W dyskusjach społecznych często miesza się kilka terminów. Pomaga prosta tabela rozróżniająca podstawowe postawy:

Różne postawy wobec inności – od niechęci po wsparcie

Zestawiając obok siebie kilka pojęć, łatwiej zobaczyć, czego dokładnie oczekujemy od „tolerancji” i skąd biorą się nieporozumienia. Poszczególne postawy można ustawić na pewnego rodzaju skali:

  • wrogość – aktywne zwalczanie, agresja wobec inności,
  • nietolerancja – odrzucenie, chęć zakazania, odebrania praw,
  • obojętność – „rób, co chcesz, mnie to nie interesuje”,
  • tolerancja – zgoda na czyjąś odmienność mimo osobistego sprzeciwu lub dystansu,
  • akceptacja – uznanie, że dana różnica jest dopuszczalną, normalną formą życia,
  • aprobata – pozytywne wartościowanie, uznanie czegoś za dobre, godne naśladowania.

Tolerancja nie jest ani wrogością, ani pełną aprobatą. Jest „środkiem skali”: ktoś może mówić „nie popieram, ale nie chcę tego zakazywać, nie będę cię z tego powodu prześladować”. Z kolei akceptacja oznacza, że dana różnica nie jest już traktowana jako coś zasadniczo złego – raczej jako jedna z możliwych dróg. Aprobata idzie jeszcze dalej: wiąże się z pozytywnym ocenieniem danego wyboru.

Częsty zarzut brzmi: „jeśli jesteś tolerancyjny, to musisz akceptować wszystko”. To błąd. Można np. tolerować czyjeś praktyki religijne (uznawać jego prawo do nich), jednocześnie ich nie aprobując i samemu nie chcąc ich przyjąć. Można akceptować fakt, że ktoś żyje inaczej niż my, ale wcale nie uważać, że taki styl życia jest dla nas najlepszy.

Kiedy „tolerancja” jest tylko obojętnością w przebraniu?

Zdarza się, że słowo „tolerancja” przykrywa po prostu brak zainteresowania drugim człowiekiem. Ktoś mówi: „Jestem tolerancyjny, nie wtrącam się”, ale w rzeczywistości:

  • nie reaguje, gdy na jego oczach kogoś upokarzają,
  • nie zabiera głosu, gdy w pracy zapadają niesprawiedliwe decyzje,
  • udaje, że nie widzi krzywdy, byle tylko nie mieć problemu.

To nie jest dojrzała tolerancja. To ucieczka od odpowiedzialności za wspólne dobro. Prawdziwa tolerancja łączy szacunek do inności z gotowością reagowania, gdy naruszane są prawa drugiego człowieka. Można nie lubić konfliktów, a mimo to stanąć po stronie wyśmiewanego kolegi czy koleżanki. Milczenie bywa wygodne, ale często wspiera agresora, nie ofiarę.

Dlaczego tolerancja nie oznacza „wszystko mi jedno”?

Czasem tolerancję przedstawia się jako postawę ludzi, którym „na niczym nie zależy”. Tymczasem dojrzała tolerancja wymaga jasnych poglądów. Od kogoś, kto sam nie wie, w co wierzy i jakie ma wartości, trudno oczekiwać rozsądnej reakcji na inność. Albo odrzuci ją odruchowo, albo przyjmie bezrefleksyjnie wszystko naraz.

Kto potrafi powiedzieć: „Uważam X za dobre, a Y za błędne”, ten może równie dobrze stwierdzić: „Nie zgadzam się z tobą, ale nie chcę ci odbierać prawa do własnego zdania, dopóki nie krzywdzisz innych”. To już nie jest „wszystko mi jedno”, lecz świadoma decyzja, że wolność i godność człowieka są ważniejsze niż komfort posiadania jednolitego otoczenia.

Praktyczne granice tolerancji – jak je rozpoznawać?

Trzy pytania pomocne w ustalaniu granic

W codziennych sytuacjach łatwo się pogubić: czy dana sprawa wymaga tolerancji, czy stanowczego sprzeciwu? Pomocna może być prosta „checklista” trzech pytań:

  1. Czy to, co się dzieje, realnie krzywdzi konkretnych ludzi?
    Jeśli tak – mamy do czynienia z przemocą, dyskryminacją, wykorzystaniem, a nie zwykłą różnicą zdań czy gustów.
  2. Czy druga strona uznaje, że inni też mają prawa?
    Jeśli ktoś domaga się przywilejów tylko dla „swoich”, a innym odmawia podstawowych wolności, to jego postawa sama w sobie uderza w fundament tolerancji.
  3. Czy mogę pozostać wierny swoim wartościom, nie odbierając innym ich podstawowych praw?
    Jeżeli tak – przestrzeń tolerancji pozostaje otwarta. Jeśli nie – trzeba szukać rozwiązań prawnych i społecznych, które ochronią zagrożone dobro (np. bezpieczeństwo, równość wobec prawa).

Te pytania nie dają automatycznych odpowiedzi, ale zmuszają, by wyjść poza emocjonalne „podoba mi się / nie podoba mi się”. Kierują uwagę na konsekwencje zachowań, a nie tylko na same przekonania.

Granica przy przemocy i poniżaniu

Jedną z najbardziej oczywistych granic tolerancji jest przemoc. Jeśli czyjeś działania:

  • fizycznie atakują innych (bicie, niszczenie mienia, groźby),
  • psychicznie niszczą (systematyczne wyśmiewanie, upokarzanie, nękanie),
  • instytucjonalnie wykluczają (odmawianie usług, pracy, mieszkania tylko z powodu przynależności do danej grupy),

to nie mówimy już o „inności”, która wymaga cierpliwości, ale o zachowaniach naruszających prawa człowieka. W takich przypadkach wezwania do „większej tolerancji” wobec sprawcy są próbą zamiany ofiary w winnego („przesadzasz”, „nie bądź przewrażliwiony”).

Kiedy się nie zgadzać, ale jednak nie zakazywać?

Z drugiej strony istnieje wiele obszarów, w których inni żyją w sposób, który osobiście uważamy za niekorzystny, głupi, wręcz niemoralny – lecz nie narusza to bezpośrednio praw innych ludzi. Przykłady:

  • styl ubierania się, który budzi nasz niesmak,
  • wybór partnera, którego byśmy dla siebie nie chcieli,
  • praktyki religijne czy światopoglądowe, z którymi całkowicie się nie zgadzamy.

Można mieć na ten temat mocne zdanie, można argumentować, dyskutować, przekonywać. Jednak co innego dyskutować, a co innego karać. Jeśli czyjś wybór dotyczy głównie jego samego (albo innych dorosłych, świadomych uczestników), sensowna jest postawa: „Nie zgadzam się, ale dopóki nie krzywdzisz innych, nie będę domagać się zakazów”.

Jak rozwijać w sobie dojrzałą tolerancję?

Od reakcji automatycznej do świadomej

Pierwszą reakcją na coś obcego bywa niepokój, lęk, a nawet złość. Mózg lubi to, co znane. Tolerancja zaczyna się tam, gdzie robimy krok poza ten odruch. Zamiast natychmiastowego „to jest głupie / złe / chore” można zatrzymać się na chwilę i zapytać:

Przeczytaj także:  Kultura polityczna – jak kształtują się nasze poglądy?

  • „Co dokładnie mi się tu nie podoba – fakt, że to inne, czy rzeczywista krzywda?”
  • „Na czym opieram swoją ocenę – na fakta